Chwila refleksji nad otyłością i Ozempikiem

Spread the love

Po przeczytaniu krótkiego wpisu na fanpage’u Pani Katarzyny Kuruc Kowal – W Miłości do Życia – zatrzymało mnie na dłużej jedno zdanie: „Otyłość to program złożony z wielu konfliktów.


To proste, stwierdzenie poruszyło we mnie coś istotnego – zwłaszcza w kontekście leczenia otyłości, szczególnie przy pomocy nowych leków z grupy GLP-1.

Bo rzeczywiście – u wielu pacjentom te leki przynoszą bardzo dobre rezultaty. Chudną. Czują się lżej, dostają jakby chwilowy oddech, nową szansę na zdrowie. Ale niestety – ta lekkość bywa nietrwała. Zdarza się, że po odstawieniu leczenia wracają – rozczarowani, sfrustrowani – bo waga znów idzie w górę.

Niedawno jedna z moich pacjentek, po dłuższej przerwie, poprosiła o receptę na środkową dawkę leku. „Znowu tyję” – powiedziała.

Zapytałam wtedy:

– Czego dowiedziała się Pani o swoim głodzie, apetycie, o sobie samej przez cały ten czas odchudzania?

Odpowiedziała krótko:

– Że to ma coś wspólnego z emocjami. Z zajadaniem ich.

To dało mi do myślenia.

Czy głód da się wyciszyć?

I czy ten głód, który „zajadamy”, rzeczywiście ma coś wspólnego z instynktem przetrwania?
A może to zupełnie inny rodzaj głodu?

GLP-1 – nowa era w leczeniu otyłości i chorób serca

Pani Anna, 56 lat.

Od lat walczy z nadwagą. Przechodziła przez różne etapy – diety, spacery, zajęcia fitness. Zawsze na początku było dobrze – kilka kilogramów mniej, więcej energii, więcej nadziei. Ale z czasem waga wracała.

Operacja bariatryczna? Była. I choć przyniosła chwilowy efekt, nie pomogła trwale.
W międzyczasie – kolejne choroby: nadciśnienie, cholesterol, aż w końcu zawał serca.

Kiedy usłyszała o „zastrzykach na odchudzanie”, była pełna wątpliwości. Czy to kolejna moda? Kolejny „cudowny środek”?

Ale jej kardiolog opowiedział o badaniach i nowych możliwościach.
Postanowiła dać temu szansę.

 
Jak działają leki GLP-1?

Leki z tej grupy (liraglutyd, semaglutyd, tirzepatyd) początkowo stworzono dla osób z cukrzycą typu 2. Działają poprzez naśladowanie naturalnego hormonu jelitowego – GLP-1 – który:

  • reguluje wydzielanie insuliny i glukagonu,
  • spowalnia opróżnianie żołądka,
  • działa w ośrodkowym układzie nerwowym – zmniejszając uczucie głodu.

Efekt?

  • mniejsze porcje,
  • mniej napadów apetytu,
  • stopniowy spadek wagi.

A to nie wszystko.


Od leczenia cukrzycy do prewencji zawałów

Początkowo celem było obniżenie poziomu cukru.

Z czasem zauważono coś więcej: pacjenci chudli, a ich serca były w lepszej kondycji.

Przełomowe okazało się badanie SELECT z 2023 roku:

  • ponad 17 tysięcy uczestników z otyłością lub nadwagą, po zawale, udarze lub z chorobą wieńcową,
  • lek: semaglutyd 2,4 mg raz w tygodniu,
  • czas: średnio 3 lata,
  • wynik: spadek ryzyka zawału, udaru lub zgonu o 20%.

To już nie był tylko lek na cukrzycę. Stała się nowa era w kardiologii i leczeniu otyłości.

Co zyskują pacjenci?

Osoby stosujące GLP-1:

  • tracą średnio 10–15% masy ciała,
  • mają lepsze ciśnienie i niższy poziom glukozy,
  • rzadziej trafiają do szpitala z powodu zawału.

Ale oprócz liczb, są też codzienne, zwyczajne cuda:

  • lżejszy oddech,
  • schody, które już tak nie przerażają,
  • mniej bólu w kolanach,
  • więcej nadziei.

Nie można jednak zapominać o pewnych nieprzyjemnych wyzwaniach

GLP-1 może dawać działania niepożądane:

  • nudności, zaparcia, biegunki,
  • wzdęcia, uczucie pełności,
  • rzadziej: zapalenie trzustki, problemy z pęcherzykiem żółciowym,
  • spadek masy mięśniowej.

A do tego najtrudniejsze: po odstawieniu leku waga wraca.

To znak, że farmakologia to tylko część układanki, a otyłość to nie tylko „za dużo jedzenia”.

Otyłość jako parasol ochronny

Wróćmy do słów Katarzyny Kuruc Kowal i jej podejścia psychobiologicznego:
Otyłość jako parasol ochronny.

Przed czym może chronić?

  • przed trudnymi emocjami,
  • przed lękiem,
  • przed przemocą,
  • przed byciem zauważonym w niechciany sposób.

A czym jest głód, który nie ma nic wspólnego z potrzebą jedzenia? To głód:

  • bezpieczeństwa,
  • miłości,
  • ukojenia.

Bo może właśnie tam – w tej czułości wobec siebie, w zrozumieniu siebie – zaczyna się prawdziwe leczenie.

Basia Łęczycka

Absolwentka I Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Aktualnie w trakcie specjalizacji z kardiologii. Fascynatka nowych mediów i innowacji nie tylko w dziedzinie medycyny.

Rekomendowane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *