Długo zastanawiałam się czy wiosna  zawita do nas tego roku. Szarość dominowała w naszym codziennym krajobrazie, a ziemiste kolory półzimowej i  półwiosennej pluchy nastrajały depresyjnie.  W końcu doczekałam się widoku zielono – żółtych łąk, przepięknie ukwieconych rabat i przystrojonych różnymi odcieniami zieleni parkowych drzew.  Pomyślałam sobie, że  nareszcie zdrowo to wszystko wygląda, a ta  myśl przyplątała się w mojej głowie razem z odgłosem wiosennych paktów i świeżością tego „zielonego” powietrza.

Mało mam okazji do delektowania się rzeczywistym pięknem przyrody. Już szybciej teleportuję się na łono natury poprzez czytanie książek. W te nieśmiałe letnio wiosenne wieczory lubię owinąć się kocem na werandzie i zatopić w lekturę jakiejś lekkiej książki. Dzięki chwilom z książką  mogę z łatwością wyobrazić sobie nastrój opisywanych krajobrazów,  a poprzez myśli autora przelane na papier zastanowić nad świadomością własnego miejsca na świcie, czy nad sensem poszukiwania harmonii.

Czasem tak sobie myślę, że skoro wszędzie jest zielono i odświeżająco, nasz organizm w imię tego podświadomego i naturalnego uporządkowania, powinien współgrać z odcieniem zielonym.  Przecież tak naprawdę to równowaga czynników kompensacyjnych organizmu i tzw. stresorów zapewnia nam ten upragniony przez wszystkich dobrostan ciała – zdrowie.

Kolor zielony jest zdecydowanie kolorem zdrowia, to kolor zielony zapewnia  bogactwo witamin i składników mineralnych, to kolor  zielony jest źródłem antyoksydantów żelaza, wapnia, magnezu i cynku. Zielony zwykle kojarzy się z  właściwościami przeciwutleniającymi, przeciwzapalnymi, przeciwnowotworowymi i oczyszczającymi. Nie ma nic lepszego niż lekkość o poranku i codzienna świadomość funkcjonowania w zdrowym stylu życia.

Natura ma swoje prawa i mechanizmy, pełno w niej zależności, które jak koła zębate uzupełniają się  i napędzają  nawzajem. Organizm człowiek jest częścią tej przyrody i patrząc  na niego zarówno od strony makroskopowej  i molekularnej, również działa według określonych praw. Są one tajemnicze i potężne skoro na ich bazie większość naszych dni działamy bez zarzutów. Człowiek, odkąd zaczął myśleć próbuje zrozumieć otaczający go świat, a odkąd istnieje medycyna, wszyscy medycy, ci z przed wieków, jaki i ci obecni, nieporadnie uczą się, jak manipulować tymi mechanizmami, aby zachować zdrowie lub wrócić do niego.

Harmonia  – ta wewnętrzna i ta zewnętrzna – jest kluczem do wszystkiego.

Zatem wracając do tych chwil spędzonych nad słowem pisanym… lubię te chwile zadumy, gdzie czytana książka jest łącznikiem pomiędzy mną i światem wyobraźni. To dzięki książkom nie ruszając się z fotela, mogę odwiedzać odległe szczyty moich ukochanych gór, wybrzeża dalekich wód, lazurowe tafle jeszcze niepoznanych jezior i kręte nurty tajemniczych rzek. Chociaż wschody i zachody słońca nie są mi obce – zwłaszcza na dyżurach – to w języku literatury wyglądają  lepiej,  niż przez okna wielkomiejskich szpitali.

Wiatru we włosach, szumu drzew przy szklance herbaty i wytrwałości w zdrowym stylu życia życzę Wam od pierwszych dni maja.

1607 Liczba odsłon 4 Liczba odsłon dziś