Od czasu do czasu docierają do nas wiadomości o kolizjach na drodze, niepotrzebnych wypadkach spowodowanych nieuważną jazdą lub nadmierną prędkością

Dzisiaj spróbuje Was przekonać, że nadmierna prędkość to nie tylko problem policjantów.

Akcja miała miejsce 1 stycznia bieżącego roku, kiedy to dyżurowałam na oddziale kardiologii. Jak wynika z daty, 24 godziny wcześniej był Sylwester. Dla Pana Mariana był to naprawdę udany dzień i jeszcze lepsza noc. Zabawa była przednia, świetne towarzystwo i jeszcze lepsze trunki.

Pan Marian nie pamiętał, jak i gdzie świętował Nowy Rok, bo jeszcze przed północą upojony alkoholem zasnął pod stołem.

Nasze spotkanie zaczęło się tuż po godzinie 9:00 kiedy to przejęłam dyżur na oddziale. Pacjent kojarzył poprzednią noc, od mniej więcej godziny trzeciej nad ranem, kiedy to obudziły go torsje. Następnie dołączyła się biegunka. Pan Marian biegał do toalety co chwila.

Z racji tego, że o 8 rano już nie spał postanowił posprzątać po imprezie. Wysiłek, który włożył w przestawianie stołów i krzeseł okazał się być zbyt duży. Pan Marian zauważył, że serce zaczęło mu jakoś dziwnie szybko bić. Na zmianę robił się blady i czerwony, zaciskało go w gardle, nie mógł sobie znaleźć miejsca. W końcu razem z żoną przyjechali na izbę. Jego tętno na pulsoksymetrze przekraczało liczbę 200!

Nasz izbowy radar – EKG, pokazał nam obraz częstoskurczu nadkomorowego o częstości rytmu 210 na minutę.

Na serce to zdecydowanie za dużo! Jak tylko Pacjent poczuł się bezpiecznie w  rękach służby zdrowia, sytuacja zrobiła się bardziej skomplikowana. Nagle rozmowa urwała się, a Pacjent stracił przytomność. Spadło mu ciśnienie. Konieczna była natychmiastowa kardiowersja elektryczna – czyli przywrócenie prawidłowego rytmu za pomocą prądu elektrycznego.

Wystarczyło 200 Juli i rytm zatokowy wrócił. Pacjent po krótkotrwałym znieczuleniu obudził się.

Gdy Pacjent odzyskał w pełni świadomość okazało się, że to kołatanie serca zawsze go „łapie” na drugi dzień po imprezach, ale nigdy, jak się wyraził, nie miał takiego „odlotu”. Badania pokazały, że bardzo się odwonił i wypłukał z jonów przez te przygody gastryczne.

Z noworocznej przygody Pacjent przynajmniej wyciągnął bardzo ważny morał, całując nas po rękach i przyrzekając na Wszystkich Świętych obiecał, że już nigdy nie weźmie alkoholu do ust.

P.S. Miesiąc później trafił na izbę z tymi samymi objawami. Tym razem z okazji imienin sąsiada.

Alkohol odwadnia i powoduje zaburzenia elektrolitowe. Dolegliwości gastryczne w tym przypadku jeszcze bardziej przyczyniły się do utraty elektrolitów. Potas i magnez – to elektrolity, których brak może przyczynić się do powstania zaburzeń rytmu. Najlepszym remedium w powyższym przypadku jest abstynencja, w pozostałych – umiar. Z doświadczenia wiem, że nie zawsze jest to możliwe. Pamiętajmy zatem o uzupełnianiu płynów i jonów chociażby poprzez picie soku pomidorowego lub gotowych mieszanek bogatoelektrolitowych dostępnych w aptekach.

2715 Liczba odsłon 4 Liczba odsłon dziś