Wiem, że alfabet zaczyna się od litery A. Jednak litera A choć pierwsza w kolejności, musi poczekać grzecznie na swoją kolej. Bohaterką dzisiejszej historii będzie witamina D, która w moich notowaniach jest ostatnio na pierwszym miejscu. Nie dlatego, że jest najlepsza (choć wszystko na to wskazuje), ale dlatego, że prawie wszyscy cierpimy na jej niedobór.

Ostatnio, na oddziale, mam fazę na witaminę D, tzn. oznaczamy jej poziom we krwi. Nie przypominam sobie ani jednego, powtarzam ani jednego, prawidłowego wyniku. Mało tego poszłam za ciosem i  prywatnie oznaczyłam sobie jej poziom. Myśląc, że jest okazem zdrowia, nie spodziewałam się niespodzianek. Niestety -ja też mam jej  niedobór.

Fascynująca historia witaminy D zaczyna się, gdzieś na początku XX wieku, kiedy to seria eksperymentów udowodniła, że substancja, która zawarta jest w tłuszczu wątroby dorsza, leczy, powszechną w tamtych czasach, krzywicę. Na podstawie  obserwacji  środowiskowych wysnuto przypuszczenia, że dzieci w krajach tropikalnych były mniej narażone na krzywicę, niż dzieci mieszkające w północnych szerokościach geograficznych. Związek pomiędzy wystepowaniem krzywicą i jej brakiem skojarzono zatem z wątroba dorsza i ze słońcem.

Dziś wiemy, że z pożywieniem nie dostarczamy wystarczającej ilości witaminy D do naszego organizmu. Wbrew powszechnym opiniom nie ma jej także w mleku kobiet karmiących.  I nadal w miejscach, gdzie światła słonecznego jest mało lub gdzie kultura zapobiega ekspozycji na słońce, krzywica jest bardziej powszechna.

Witamina D jest tak naprawdę hormonem. Potrafimy go wytwarzać w organizmie. W jej produkcji bierze udział skóra we współpracy z wątrobą i nerkami. Tylko światło posiadające w swoim składzie  promieniowanie ultrafioletowe typu B potrafi uruchomić kaskadę produkcji  witaminy.

Receptory witaminy D występują we wszystkich tkanekach organizmu. Jeszcze do niedawna wszyscy rozwodzili się nad wpływem witaminy na układ kostny. Jednak okazało się, że z jej niedoborem rośnie znaczenie ryzyko rozwoju schorzeń cywilizacyjnych. Lista tych chorób  jest długa:

choroby układu sercowo-naczyniowego – zawały, udary

cukrzyca t 2

nadciśnienie tętnicze

choroby nowotworowe – w tym rak piersi i jelita grubego

choroby autoimmunologiczne

reumatoidalne zapalenie stawów

stwardnienie rozsiane

niedobory odporności –  częste  infekcje

depresja

Nie bez powodu wspomniałam wcześniej o świetle słonecznym i promieniach UVB. Mimo, że teraz mamy lato, mimo że wydaje się nam, że ciągle przebywamy na powietrzu  – zwłaszcza po pracy (przynajmniej mi się tak wydaje), to możemy się tylko przeliczyć, bo światło pomieszczeń, w których przebywamy oraz światło słoneczne, które „widzi nas ” dopiero po godzinie 16:00, nie jest w stanie zsyntetyzować w naszej skórze wit.D. Najlepiej  korzystać ze światła słonecznego w godzinach 10:00- 14.00 – to jest najbardziej efektywna pora na produkcje witaminy D.

Na szczęście można jeszcze skorzystać z suplementów diety, które z pewnością pomogą uzupełnić nam niedobory. Na rynku są dwa suplementy, które przeszły badania kliniczne i są one dostępne na receptę.

Najważniejsze, aby być świadomym niedoborów i suplementować witaminę D codzienne. Oto zalecane dawki dla dorosłych.

– dorośli   800-2000 jednostek/dobę zależnie od masy ciała i przez cały rok, jeśli od kwietnia do września nie jest zapewniona odpowiednia synteza skórna*

 -u kobiet w ciąży  1500-2000jednostek/dobę powinna się rozpocząć nie później niż od drugiego trymestru ciąży*

 – seniorzy  800 – 2000 jednostek/dobę przez cały rok*

– osoby pracujące w nocy 1000–2000 jednostek/dobę zależnie od masy ciała przez cały rok*

Oddzielną grupę stanowią osoby otyłe, muszą one spożywać więcej witaminy D, dlatego, że ma ona tendencje do rozpuszczania się i  gromadzenia w tłuszczach. Dlatego nadmiar tkanki tłuszczowej jest dla witaminy D klatką. Blokuje jej dostęp i przez to witamina nie może oddziaływać na inne tkanki. Przez tą blokadę rekomendacje dawek dla osób otyłych są dwa razy większe niż dla osób o prawidłowej masie ciała, czyli 1600-4000jednostek/dobę.*

* Płudowski P., Kaczmarewicz E. i wsp.: Wytyczne suplementacji witaminą D dla Europy Środkowej: Rekomendowane dawki witaminy D dla populacji zdrowej oraz dla grup ryzyka deficytu witaminy D. Endokrynol. Pol. 2013

6584 Liczba odsłon 4 Liczba odsłon dziś