Czasem z zazdrością patrzę na biegaczy, którzy przemierzają ścieżki i ulice, krok po kroku posuwając się naprzód. Czego im zazdroszczę? Wytrwałości pomimo tego, że na ich twarzy widać już zmęczenie.

Bieganie jest trudne i nudne, wiem o tym, gdyż od dwóch miesięcy sama biegam. Choć wspaniale czuję się po biegu – to taki pozytywny zastrzyk endorfin – wciąż uważam, że bieganie jest po prostu nużące. Krok za korkiem, do przodu, tam, gdzie widać koniec.

Są osoby, które umilają sobie czas biegu, słuchając muzyki. Osobiście nie lubię słuchać muzyki, gdyż słuch to jeden ze zmysłów, które pozwala mi kontrolować otoczenie, choć pewnie bieganie w rytm muzyki jest ciekawsze.

Mimo moich osobistych odczuć ciszę się, że coraz więcej osób biega i to nie wokół bloku, a w maratonach i półmaratonach. Każdego roku w Stanach Zjednoczonych prawie 600 tys. osób dobiega do mety maratonów, a w Europie szacuje się, że biega prawie 50 mln osób. To bardzo duża społeczność, która swoją liczebnością przekracza ilość mieszkańców Hiszpanii.

Po co się biega?

Jedni mówią, że dla endorfin i euforii, które – jak rozumiem – pojawiają się głównie po zakończonym biegu. Inni twierdzą, że chodzi o motywację i przełamywanie własnych ograniczeń w dążeniu do celu. Mając coraz lepszą wydajność, biega się za każdym razem szybciej, aż do osiągnięcia upragnionego celu. Dla pozostałych dodatkowym atutem są po prostu ludzie, społeczność tworzona przez biegaczy, w której mogą poczuć sens przynależności, w której znajdują wsparcie, pracują wspólnie nad ogólną sprawnością i nad sobą.

Niezależnie od tego, jaki jest powód biegania, biegając, wyrabiamy sobie dobry nawyk dbałości o zdrowie i aktywność, nawet w deszczowe, pochmurne dni.

Co trzeba zrobić, żeby zacząć biegać?

Niektórzy czekają do stycznia, aby na Nowy Rok powziąć postanowienie, że do marca zgubią 10 kg, że przy okazji pobiegną w półmaratonie, że będą dbać o formę i zdrowie oraz przy okazji rzucą palenie. Niektórzy zaczynają bieganie od zakupów, bo przecież prawdziwy biegacz musi mieć eleganckie buty, modną odzież sportową i sprawny sprzęt do słuchania muzyki. Poniekąd rozumiem te wszystkie przymiarki, dzięki którym początkowy biegacz czuje się bardziej zmotywowany. W końcu jednak zwykle okazuje się, że te zakupy starczają na krótko. Zaczyna boleć kolano albo śródstopie i wychodzimy biegać co drugi, trzeci dzień, a wszystko i tak staje się denerwujące i męczące.

Co zrobić, aby utrzymać motywację?

Większość biegaczy to gadżeciarze. Do niedawana się z tego śmiałam, dopóki nie zrozumiałam, że niektórym to pomaga poprawiać sprawność oraz trzymać motywację – niektórzy ścigają się z tymi gadżetami, poprawiając za każdym razem swoje osiągnięcia.
Nawet mnie technologie cyfrowe sprawiają niesamowitą radość, dzięki nim wychodzę z domu biegać, nawet gdy nie mam na to ochoty, bo mój zegarek przypomina mi, że trzeba trochę się poruszać.

źródo: medium.com

Technologia może wspomóc nasze wysiłki i wzmocnić osiągnięcia.

Do wybory mamy już szeroki wachlarz możliwości, jeżeli chodzi o aplikacje. Oto lista niektórych z nich:

Strava – bardzo dobry zarówno dla biegaczy, jak i rowerzystów. To ta słynna aplikacja, która opublikowała mapę GPS i pozwoliła zwizualizować dane ponad 3 bln indywidualnych użytkowników. Przypadkowo ujawniła też lokalizację baz wojskowych US.

MyFitnessPal – polecany szczególnie dla pań, bowiem aplikacja pozwala liczyć kalorie i kilometry.

Runkeeper razem z Endomond nie tylko są aplikacjami do śledzenia aktywności wybranego sportu, ale także pozwalają rozwijać relacje społeczne.
Poza tym można także wybrać takie aplikacje jak:

Nike+, Fitbit,  Garmin – ta ostatnia jest już bardzie specjalistyczną, wielofunkcyjną aplikacją połączoną z smartwatchem, tak jak Polar – również zsynchronizowany z  inteligentnymi zegarkami GPS.

Technologie na pewno są niezwykle pomocne w podtrzymywaniu motywacji. Gdy widzimy swoje postępy, coraz większą ilość spalonych kalorii i kilometrów, które przebyliśmy, odczuwamy dumę. Najważniejsza jest jednak radość z biegania. Nie mówiąc już o wyższych uczuciach, takich jak poczucie sensu z istnienia. Z taką motywacją biegają mnisi z Mount Hiei, którzy biegną do 1000 maratonów w 1000 dni, próbując znaleźć się we wszechświecie i osiągnąć oświecenie.

Nie jestem pewna, czy taki wynik kogoś interesuje, 1000 maratonów w 1000 dni wydaje się morderczym wysiłkiem. Ważne jest natomiast, że ludzie coraz częściej spędzają wolny czas aktywnie, robiąc coś dla siebie.

352 Liczba odsłon 4 Liczba odsłon dziś