Odpowiedź wydaje się oczywista.

Wierzę, że najlepszym sposobem na utratę wagi jest codzienne stołowanie się w McDonaldzie (najlepiej 5x dziennie).

Jeśli głęboko uwierzę w moje przekonanie to prawdopodobnie, moja wiara spowoduje, że raczej prędzej, niż później, utyję. Mój przyrost masy spotęguję moje zachowanie, które będzie polegało na wnikliwej obserwacji spacerujących,  biegających, ćwiczących ludzi.
Ale co się stanie, jeśli nadal będę wierzyć, że ćwiczenia są kluczem do utraty wagi?
Badania wskazują, że taka wiara może być szkodliwa dla mojego zdrowia.

Postawmy sprawę jasno lubię ćwiczyć. Nie sądzę żeby ćwiczyła za dużo, ale uważam, że ćwiczenia to świetna zabawa, która sprawia, że mam lepsze samopoczucie. Nie należę do osób „ultracienkich”, jednak, faktem jest, że sport pomaga trzymać mi wagę na stałym poziomie.

Mam  znajomych, którzy ćwiczą całkiem sporo i nadal są „przy kości”. Dlaczego?

Bo nadal spożywają więcej kalorii, niż są w stanie spalić!

I to zdanie odkrywa, prawdę o tych, którzy cały życie się odchudzają bez skutku. Samo przekonanie o ćwiczeniach może stać się niebezpieczne. Niedawno czytałam na ten temat wyniki badania, które miało miejsce w 2013. Zostało przeprowadzone przez profesorów Brent’a McFerran’a i Anirban’s Mukhopadhyay’a. Wnioski z badań są takie, że ludzie, którzy wierzą, iż ćwiczenia są kluczem do zdrowej masy ciała, ważą więcej niż ci którzy w to nie wierzą.

1

Badanie nie wyjaśniało dlaczego tak się dzieje. Chyba korelacja ” wiary w ćwiczenia” z ćwiczeniami nie świadczy o związku przyczynowym. Całkiem niepotrzebnie ludzie ci żyją w przekonaniu, że jedzenie nie powoduje tycia, bo w związku z tym nie modyfikują swojej diety.
Jaki jest morał z tej lekcji? – jeżeli chcesz uniknąć otyłości –  po prostu jedz zdrowo i ćwicz naprawdę! …nie oszukując siebie.

2030 Liczba odsłon 4 Liczba odsłon dziś