Jak można byłoby wnioskować z moich dotychczasowych artykułów, życie lekarskie składa się z pracy i całodobowych  dyżurów.  Jest w tym trochę prawdy:) jednak ja też staram się w miarę regularnie robić coś dla swojego zdrowia.

Długo szukałam sportu dla siebie, bieganie było zbyt monotonne, siłownia tak, ale tylko od czasu do czas. Szukałam sportu dynamicznego, szybkiego, wykorzystującego spryt i taktykę, w którym akcja zmienia się jak w kalejdoskopie.  Sportu, w którym jest miejsce na rozmowę z drugim człowiekiem, który daje możliwość treningu cardio, a oprócz mięśni angażuje także mózg.

Squash okazał się grą, która spełniła moje oczekiwania.  Chodzę na niego dość regularnie sama lub z osobą towarzysząc.  Jest to bardzo wyczerpująca dyscyplina sportu i nie polecam jej od razu osobom, które cały poprzedni rok spędziły za biurkiem.

Wchodzenie na kort bez rozgrzewki i wcześniejszego przygotowania do tak wielkiego wysiłku, może tylko nam zaszkodzić.

Żeby udowodnić wam jak intensywny jest to sport, specjalnie na potrzeby tego artykułu razem z moją koleżanką obwiesiłyśmy się na mecz aparaturą medyczną. Miałyśmy na sobie Holtery Ekg, które rejestrowany zachowanie pracy serca, na ramieniu  automatyczne ciśnieniomierze. Skorzystałyśmy z termometru, jak również zważyłyśmy się przed i po wysiłku. Na potrzeby tego artykułu nie uzupełniałyśmy płynów – nie polecam takiego zachowania niewytrenowanym.

Na początku gry moje tętno wzrosło z 80/min do 170/min co stanowi 89% maksymalnego obciążenia serca dla mojego wieku. Taki poziom utrzymywał się przez prawie cały czas trwania meczu. Pod koniec tętno spadło, ale chyba dla tego, że trochę zwolniłyśmy akcje.

Ciśnienie skurczowe wzrosło ze 120 do 160mmHg w ciągu pierwszych 10 minut i utrzymywało się na tym poziomie. Następnie spadło po połowie meczu do poziomu wyjściowego.  Natomiast już w trakcie odpoczynku było nawet niższe 10mmHg.

Ciśnienie rozkurczowe utrzymywało się na stałym poziomie 80-90 mm,  a w trakcie odpoczynku nie zmieniło się.

Temperatura ciała wyjściowo 36,6 stopni wzrosła do 38 stopni, a pod koniec meczu ostatni mój pomiar wynosił 38,8.

Jeżeli chodzi o wagę to straciłam w ciągu godziny 1,5 kg. Przy czym należy zauważyć, że jest to wynik utraty wody. W ciągu meczu zwykle wypijam, 1,5litrową butelkę wody. Nie należy zapominać, że para wodna wydostaje się z nas, także podczas oddychania.

I teraz najciekawsze obliczenia dla pań. W ciągu meczu tracę średnio 790 kalorii. Czyli podczas jednej minuty spalam ok.13 kcal. Jest to o około 120 kalorii więcej w porównaniu z jazdą na rowerze z prędkością 20km/godzinę przez 60 min.

Squash  to poważny sport, który powoduje obciąża zarówno serca jak i naszych stawów. Angażując nie tylko mięśnie nóg, ale także grzbietu, barku, ramion ćwiczymy podczas gry nasze całe ciało. Jak widać Squash jest ogólnorozwojowy, a przy tym absolutnie nie jest nudny, polecam go wszystkim, którzy jeszcze są w trakcie poszukiwania sportu dla siebie.

Za nim zaczniecie pamiętajcie o rozgrzewce i systematycznych treningach, po to żeby stopniowo dojść do formy.

7684 Liczba odsłon 4 Liczba odsłon dziś