Można by pomyśleć, że nie ma nic lepszego dla smakoszy, jak kawałek dobrego mięsa wieprzowego, które wprawia w kulinarną ekstazę kubki smakowe. Smażony, pieczony lub grilowany boczuś nie jest bardzo wykwintnym daniem i cieszy się zła sławą w opinii kardiologów i diabetologów.

Jednak solony boczek znalazł swoje zaszczytne miejsce w medycynie. Jak donoszą niektóre badania może być przydatny dermatologom i laryngologom – zwłaszcza na polu bitwy… Bitwy rozumianej jako walki w szczerym polu 🙂 (nie na Izbie Przyjęć).

 Aby zatrzymać krwotok z nosa laryngolodzy stosują tamponadę. W praktyce kawałek specjalnej gazy wpychają w całości w krwawiący otwór nosowy. Przez ten zabieg uciskają krwawiące naczynie, wspomagając naturalną kaskadę krzepnięcia. Otóż okazuję się, że można solony boczek wykorzystać, jak tampon. Zawarta w nim sól powoduje pęcznienie tkanek, które zwiększając swoją objętość, zmniejszają średnicę krwawiącego naczynia. Tak solony boczek może spowolnić krwawienie.

Larwa muszycy, która upodobała sobie skórę ludzi i zwierząt drąży korytarze w tkance podskórnej powodując jej zniszczenie. Unicestwić larwę można jedynie polując na nią…pęsetą oczywiście! Dużo cierpliwości i sprytu wymaga od medyka wyczekiwanie w okolicach rany, aż larwa wychyli swój odwłok z ciepłej podskórnej norki. Świetną przynętą okazał się tłuszcz zwierzęcy, dzięki któremu o wiele szybciej można wykurzyć larwę z kryjówki.

Okazało się też, że używając tłuszczu z wieprzowiny do produkcji prostego kremu z dodatkiem siarki i kwasu salicylowego, można miejscowo leczyć świerzb. Przy tym koszt produkcji takiej maści jest o wiele niższy niż tradycyjnej maści z krotamitonu.

Nie wiem, jak można było wpaść na zastosowanie kawałka mięsa do zahamowania krwawienia. Połączenie nauki i tego co mamy pod ręką zadziwia mnie czasami.

3194 Liczba odsłon 4 Liczba odsłon dziś