„ Po zdjęciu około 1 metra ziemi natrafiono na ludzkie szczątki. W ścianie wykopu tkwiła nienaruszona ludzka czaszka. Znajdowała się ona oddzielnie, bez kręgosłupa czy innych kości, tylko z jednym kręgiem szyjnym. Na obu jej stronach wycięte były bardzo wyraźnie , doskonale zachowane znaki w kształcie litery „V”. Szczęka – znacznie krótsza niż u normalnego człowiek. Zdobiły ją dwa duże, niemal śnieżnobiałe kły. Inne szczęki miały niespotykane uzębienie. Wyraźnie widać było podwójne rzędy zębów i za przednimi zębami ślady dwóch kłów. Wszystkie zauważone szkielety ułożone były twarzami do zachodu w pozycji pochylonego bądź klęczącego człowieka.”…

Fragment opisu pochodzi z początku lat 90tych, z lokalnej prasy. Po latach trafił ponownie w moje ręce. Choć opis jest lakoniczny i trudny w interpretacji to przyznam, że poruszył moja wyobraźnię w kontekście medycznym.

Litera V… podwójne uzębienie… śnieżnobiałe kły… nasunęły mi skojarzenia z wampirzą chorobą. Podręczniki medyczne nie podają jednoznacznych synonimów tej choroby. Wszelkie dostępne informacje na ten temat to domysły i interpretacje powstałe na podstawie przekazów, wierzeń i opisów historycznych.

Jako pierwszy teorię o chorobie wampirzej wysunął David Dolphin, kanadyjski biochemik, który doszukał się podobieństwa obrazu klinicznego porfirii z wyobrażeniami o wampirach. Chociaż jego teoria nie została uznana to znajdują się w niej elementy prawdziwe. Mamy kilka odmian klinicznych tej choroby, jednak Dolphin, swoją uwagę zwrócił szczególnie na bardzo rzadką postać tej choroby zwaną wrodzoną porfirią erytropoetyczną.

W profirii erytropoetycznej dochodzi do zniekształceń twarzoczaszki, utraty końcówek palców lub tkanek nosa. Na skutek nadwrażliwości na światło słoneczne, dochodzi do uszkodzeń naskórka. Powstają pęcherze, które łatwo pękają, a na ich podłożu tworzą się szpecące blizn. Ze względu na toksyczne działanie światła słonecznego na skórę, chorzy Ci unikają aktywności w dzień. Preferują nocny tryb życia, jako że, słońce podstawowy składnik życia, powoduje ich destrukcję

Blizny zmniejszając powierzchnię skóry, ściągają ją np. okolicach warg i dziąseł tak, że wystające zęby przypominają kły. Trupią bladość wampirzej skóry i jej nadwrażliwość na światło oraz czerwoną fluorescencję uzębienia Doplhin tłumaczy nagromadzeniem fotouczulającego barwnika w komórkach chorego. Co akurat jest prawdą.

Porfiria jest chorobą genetyczną, która występuję w ośmiu odmianach. Istotą choroby jest wadliwa synteza cząsteczki hemu, czyli podstawowego składnika hemoglobiny. To dzięki niej nasza krew ma barwę czerwoną. Produkcja hemu ma kilka etapów i każdy z niech jest koordynowany przez określony enzym. W wyniku błędu na szlaku produkcji na końcowym etapie nie powstaje substancja docelowa – hem, ale produkty pośrednie, zwane porfirynami. To one mają toksyczne właściwości dla organizmu.

Porfirię, którą Dolphin kojarzy z wampirami, leczy się transfuzjami krwi. Stąd w cale nie jest wykluczone, że osoby cierpiące na to schorzenie nie odczuwały wzmożonego apetytu na krwiste potrawy. Niektórzy chorzy na niedokrwistość dzieląc się swoimi spostrzeżeniami przyznają, że w okresie nasilenia choroby podoba im się zapach krwi, mają większą ochotę na mięso, a zapach rdzy (żelaza) bardzo im się podoba. Udowodniono również,  że toksyczne porfiryny odkładają się w układzie nerwowym stąd wśród objawów porfirii można doszukać się objawów psychicznych np. bezsenności, spaczonego łaknienia, objawów leku, napadów agresji czy halucynacji.

Na porfirię chorował min. angielski król Jerzy III, którego szaleństwa pogrążyły brytyjskie kolonie. Hipotezę o rzadkiej chorobie angielskiego  króla, wysunęli psychiatrzy badający medyczną dokumentację znajdująca się w archiwach Windsoru. O porfirię podejrzewa się także Vincent’a van Gogh’a, czy księcia Bawarii Ludwika Bawarskiego.

Jednoznaczne stawanie na szali równości wampiryzmu i porfirii wydaje się być nadużyciem, jednak w każdej legendzie i baśni podobno można doszukać się ziarna prawdy.

5705 Liczba odsłon 4 Liczba odsłon dziś